Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współpraca blogowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współpraca blogowa. Pokaż wszystkie posty

4 czerwca 2018

Moje zamówienie z Tosave.com

Hej! Dzisiaj postanowiłam napisać dla Was post z rzeczami, które zamówiłam ze strony Tosave.com. Dodam, że stronę znam od niedawna i byłam bardzo ciekawa mojego pierwszego zamówienia z niej. Ciekawi, na co się zdecydowałam? Zapraszam do czytania!
Moje zamówienie z Tosave.com
Moje zamówienie z Tosave.com

Czytaj dalej »

12 marca 2018

Moja recenzja - fotozeszyt od Saal Digital!

Hej! Dzisiaj trochę inny post, niż zwykle, bo nie będzie dotyczył tematów urodowych. Będzie to recenzja fotozeszytu od firmy Saal Digital, z którą ostatnio udało mi się nawiązać małą 'współpracę'. Mam nadzieję, że taki post również Wam się spodoba. Zaczynamy!
Moja recenzja - fotozeszyt od Saal Digital!
Moja recenzja - fotozeszyt od Saal Digital!


Czytaj dalej »

27 listopada 2017

Moja recenzja - soczewki Bausch&Lomb Ultra + szansa dla Was!

Hej! Pewnie mało osób o tym wie, ale jestem krótkowidzem, mam wadę wzroku i już od kilku dobrych lat noszę okulary, natomiast od około 5-6 lat noszę soczewki. Zdecydowałam rozpocząć swoją przygodę z soczewkami, bo okulary zaczęły mnie najzwyczajniej w świecie denerwować (zwłaszcza w zimie), dlatego pewnego dnia postanowiłam wybrać się do optyka w moim rodzinnym mieście na badanie wzroku pod kątem noszenia soczewek właśnie. Wtedy też kupiłam swoją pierwszą parę. Po powrocie do domu od razu przystąpiłam do ich zakładania, a raczej nauki zakładania. Nie było to łatwe, bo jako nowicjusz nie potrafiłam nawet dotknąć palcem oka, ale ten problem ma chyba większość ludzi zaczynających przygodę z soczewkami. Nie wyobrażałam sobie 'jeździć' czymś po oku. Jednak nie poddawałam się i jeszcze tego samego dnia udało mi się te soczewki i założyć i ściągnąć. Minęło parę dni zanim oswoiłam się z tym, że mam coś na oku i z samym faktem, że muszę to zakładać i ściągać. W końcu jednak przywykłam i soczewki stały się moją codziennością. I są nią do teraz! Dlatego dzisiaj postanowiłam napisać Wam co nieco o nowych soczewkach Bausch + Lomb Ultra, które dzięki współpracy z firmą NuOrder (działającej na zlecenie firmy VPValeant) mogłam przetestować i dla Was zrecenzować. Zapraszam do przeczytania!
Moja recenzja - soczewki Bausch + Lomb Ultra
Moja recenzja - soczewki Bausch + Lomb Ultra

Czytaj dalej »

17 października 2017

Kosmetyki mineralne Annabelle Minerals

Hej! Pamiętacie TEN post? Pisałam Wam w nim o kosmetykach mineralnych Lily Lolo, a dzisiaj postanowiłam napisać parę słów o kosmetykach mineralnych innej marki, a mianowicie - Annabelle Minerals. Udało nam się, razem z zespołem Annabelle Minerals, zawiązać współpracę, z czego bardzo się cieszę. Dzięki temu mogłam przetestować ich produkty, porównać je z Lily Lolo i napisać Wam o tym! Jesteście ciekawi co o nich myślę? Zapraszam do przeczytania!
Kosmetyki mineralne Annabelle Minerals
Kosmetyki mineralne Annabelle Minerals

Czytaj dalej »

9 sierpnia 2017

Personalizowane prezenty z MyGiftDna.pl!

Hej! Dzisiaj postanowiłam napisać Wam o  moim ostatnim odkryciu, a mianowicie - stronce z personalizowanymi prezentami MyGiftDna.pl! Jakiś czas temu przeglądając internety natrafiłam na tę stronę i od razu się zakochałam. Dlaczego? Bo można na niej znaleźć mnóstwo cudownych personalizowanych prezentów, a ja dzisiaj opowiem Wam o dwóch z nich. Zapraszam!

Personalizowane prezenty z MyGiftDna.pl!
Personalizowane prezenty z MyGiftDna.pl!

Czytaj dalej »

5 lipca 2017

Kosmetyki mineralne Lily Lolo

Hej! Dzisiaj przychodzę do Was z postem dotyczącym firmy Lily Lolo i ich kultowych kosmetyków mineralnych. Zdążyłam przetestować wszystkie niżej opisane produkty tej marki w ramach współpracy, jaką podjęliśmy jeszcze na początku czerwca i dzisiaj troszkę Wam o nich opowiem. Dodam, że była to moja pierwsza styczność z kosmetykami mineralnymi. Zapraszam do czytania!

Kosmetyki mineralne Lily Lolo
Kosmetyki mineralne Lily Lolo

Czytaj dalej »

30 maja 2017

Czym jest BabaBook?

Witajcie! Dzisiaj trochę inny post, bo nie będzie dotyczył urody ani kosmetyków. Zdecydowałam się opowiedzieć Wam trochę o BabaBooku. Co to jest? Do czego służy? Odpowiedź w dalszej części posta. Zapraszam!

Czym jest BabaBook?
Czym jest BabaBook?

Czytaj dalej »

6 października 2016

Recenzja nutrikosmetyku HAIRVITY

Hej :) Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją nutrikosmetyku Hairvity (Halier), o którym pisałam tutaj. Jeżeli nie widzieliście tego wprowadzającego do tematu posta, to serdecznie Was zapraszam. 

Ponad miesiąc temu dostałam do przetestowania właśnie od firmy Hairvity ich kultowe kapsułki na włosy. Cała moja kuracja trwała miesiąc. Zażywałam po 2 tabletki dziennie, więc było ich 60. Kapsułki są niebieskie, podłużne, średniej wielkości. Nikt nie powinien mieć problemów z ich połknięciem. Zalecane jest, aby zażywać je po posiłku. Przyznam szczerze, że na początku zapominałam o tym i nie brałam ich zaraz po posiłku, ale jak sobie o nich przypomniałam. Potem weszło mi to już w nawyk i nie miałam z tym problemu. Sam wygląd tabletek bardzo mi się spodobał - są niebieskie z wytłoczoną na nich literką H z logo firmy. Tabletki mają typowo ziołowy zapach, lecz nie jest on mocny. Nie wyczułam, żeby miały jakiś smak, być może mają, jak się je rozgryzie. Ja tego jednak nie robiłam, bo połykałam je w całości. Samo opakowanie na kapsułki jest według mnie bardzo schludne i wystarczające, żeby pomieścić 60 kapsułek w środku. Jeżeli jesteście ciekawi, jaki skład mają te tabletki, to zapraszam na stronę Hairvity.

Przejdźmy teraz do samego działania, bo pewnie to Was najbardziej interesuje. Pierwsze co zauważyłam, to to, że moje włosy zaczęły szybciej rosnąć. Znacznie wydłużyły się moje 'baby hair' koło czoła i szyi. Pojawiło się też kilka nowych malutkich włosków. Nie mierzyłam włosów przed i po kuracji, ale sądzę, że jest to pewnie różnica około 2-3 cm w długości. Jak na moje włoski to całkiem sporo. Jednak nie zależało mi najbardziej na ich wzroście. Bardziej zwracałam uwagę na kondycję. I tutaj się również nie zawiodłam - włosy po około 2 tygodniach stały się gęstsze (wizualnie i w dotyku). Z czego ogromnie się ucieszyłam, bo odkąd pamiętam miałam słabe, rzadkie włosy. Następnie zauważyłam, że są one bardziej lśniące i lepiej się układają. Natomiast nie stały się one mocniejsze, wypadało mi ich tyle, co zwykłe, ani mniej, ani więcej. Widać natomiast, że są wzmocnione, troszkę odbudowane i bardziej zdrowe. Nie zauważyłam jednak jakiejś wielkiej zmiany w wyglądzie samych końcówek. Są dalej rozdwojone, ale lepiej się układają i w końcu nie wywija mi się każdy kosmyk w inną stronę. 

Czas na minusy, bo i takie znalazłam. W zasadzie jedynym i dość ważnym minusem ode mnie jest to, że parę dni po rozpoczęcia kuracji zaczęły mi pojawiać się coraz to nowe wypryski na twarzy. Nie powiem, że nie mam problemu z wypryskami i trądzikiem, ale zazwyczaj pojawiały się one u mnie umiarkowanie. Tak, że mogłam to przeżyć i jakoś je zatuszować. Dość szybko się goiły z natury. Wyskakiwały tylko na nosie i brodzie. Jednak w ciągu całej tej kuracji nie zauważyłam ani chwili odstępu od wyprysków, pojawiały mi się one dość często w porównaniu z tym, co było wcześniej. Nie goiły się też tak szybko, jak kiedyś. Zaczęły też wyskakiwać w dość dziwnym dla mnie miejscu - na policzkach. Nie możliwe jest to, żeby po czymś innym zaczęły mi wyskakiwać krostki, bo nic nie zmieniłam w swojej diecie, na zażywałam też - oprócz tych tabletek - żadnych innych. Wniosek więc nasunął mi się sam. Tym bardziej, że tuż po zakończeniu kuracji ten problem zniknął, jak ręką odjął. Byłam w szoku, bo do ostatniego dnia nie byłam w stu procentach pewna, że mnie po nich wysypuje. Znalazłam przyczynę i bardzo się z tego cieszę. Warto dodać, że oprócz pojawiających się wyprysków, nie zauważyłam żadnych innych minusów.

Co do polepszenia kondycji paznokci, czy skóry - nie zauważyłam różnicy. Oprócz oczywiście nieprzyjaciół na twarzy. Paznokcie nadal mi się rozdwajają, tak jak wcześniej. Nic się nie zmieniło.

Podczas trwania całej kuracji nie zmieniłam też nic w swojej pielęgnacji włosów. Szampon cały czas ten sam, czasami maska lub odżywka do włosów. Nic poza tym.

Podsumowując: warto? Jak dla mnie tak. Nawet mimo tego incydentu z niedoskonałościami, bo moje włosy naprawdę stały się gładsze, gęstsze, bardziej miękkie i lśniące. Przestały się puszyć i elektryzować. Jestem zachwycona ich wyglądem. Co do samych wyprysków - być może ja nie mogę przyjmować któregoś ze składników zawartych w kapsułkach, lub jest to dla mnie po prostu za duża dawka witamin na raz. Może mój organizm jest na te składniki za wrażliwy. Tak przypuszczam. Nie mniej cieszę się, że mogłam przetestować ten nutrikosmetyk i wyrazić swoją opinię na jego temat. Jeżeli nie jesteście np. uczuleni na którykolwiek ze składników i zastanawiacie się czy kupić, to mogę Wam polecić. 

Tutaj dołączam jeszcze zdjęcia z przed i po kuracji. Może nie widać jakiejś kolosalnej różnicy na pierwszy rzut oka, ale uwierzcie mi, że zmiana jest ogromna. Końcówki wydają się być bardziej scalone, odżywione i mniej zniszczone. Włosy mogą wyglądać na 'skołtunione', ale tak nie jest. Oba zdjęcia zostały zrobione tuż po moim umyciu i wysuszeniu włosów, może stąd ten efekt. Szkoda, że reszty zalet za bardzo nie widać. Będziecie musieli mi uwierzyć na słowo :)

Przed:


Po:





Zapraszam bardzo serdecznie na stronę HAIRVITY. Znajdziecie tam jeszcze więcej informacji na temat tego produktu. Buziaki :*

P.S. Tak, ten post już się pojawił na moim blogu na chwilkę - przez przypadek (złe kliknięcie i bach). Często piszę posty z wyprzedzeniem i ten był jednym z nich. Musiałam go opublikować ponownie, ponieważ nie był wtedy jeszcze w całości gotowy. Musiałam go dopełnić m.in. zdjęciami i moimi odczuciami. Przepraszam Was za zamieszanie. Teraz post jest już w całości taki, jaki miał być :)


Czytaj dalej »

25 sierpnia 2016

Nutrikosmetyk na włosy HAIRVITY

Hej wszystkim :) Dzisiaj post o produkcie, który otrzymałam do testowania od Hairvity(Halier). Jest to nutrikosmetyk skierowany na odbudowę naszych włosów.



Włosy mają stać się mocniejsze, gęstsze oraz szybciej rosnąć.



Od producenta: Hairvity to kompleksowy produkt, którego receptura ukierunkowana jest na wspomaganie zdrowego wyglądu włosów oraz skóry. Zawarte w kapsułkach składniki uelastyczniają i wzmacniają strukturę włosa, powstrzymując ich łamliwość, rozdwajanie i wypadanie (skrzyp polny) oraz wspomagają wzrost włosów (biotyna). Hairvity wie, że klucz do zdrowia włosów tkwi w ich wnętrzu. Właśnie dlatego zawiera składniki, które podkreślą naturalne piękno Twoich włosów. Zestaw ważnych witamin i mikroelementów został przygotowany specjalnie pod tym kątem. 




Od razu powiem o składzie kapsułek, bo pewnie to Was najbardziej interesuje. Produkt zawiera m.in.: L-cysteinę, L-Metioninę, L-Lizynę, L-Leucynę, L-Walinę, siarkę, biotynę, kwas pantotenowy, kolagen oraz mnóstwo witamin. O całym składzie możecie przeczytać na stronie internetowej Hairvity. Jak dla mnie jest on jak najbardziej na plus. Cała kuracja jest 30-dniowa. Kapsułek jest 60, zażywamy 2 dziennie.





Po więcej informacja zapraszam na stronę Hairvity. 







Dzisiaj zaczynam kurację i wrócę do Was z recenzją za miesiąc. Buziaki :*
P.S. W końcu się przekonałam i wczoraj założyłam fanpage dla bloga: Fanpage Rebellious Anne. Zapraszam!



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia