6 paź 2016

Recenzja nutrikosmetyku HAIRVITY

Hej :) Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją nutrikosmetyku Hairvity (Halier), o którym pisałam tutaj. Jeżeli nie widzieliście tego wprowadzającego do tematu posta, to serdecznie Was zapraszam. 

Ponad miesiąc temu dostałam do przetestowania właśnie od firmy Hairvity ich kultowe kapsułki na włosy. Cała moja kuracja trwała miesiąc. Zażywałam po 2 tabletki dziennie, więc było ich 60. Kapsułki są niebieskie, podłużne, średniej wielkości. Nikt nie powinien mieć problemów z ich połknięciem. Zalecane jest, aby zażywać je po posiłku. Przyznam szczerze, że na początku zapominałam o tym i nie brałam ich zaraz po posiłku, ale jak sobie o nich przypomniałam. Potem weszło mi to już w nawyk i nie miałam z tym problemu. Sam wygląd tabletek bardzo mi się spodobał - są niebieskie z wytłoczoną na nich literką H z logo firmy. Tabletki mają typowo ziołowy zapach, lecz nie jest on mocny. Nie wyczułam, żeby miały jakiś smak, być może mają, jak się je rozgryzie. Ja tego jednak nie robiłam, bo połykałam je w całości. Samo opakowanie na kapsułki jest według mnie bardzo schludne i wystarczające, żeby pomieścić 60 kapsułek w środku. Jeżeli jesteście ciekawi, jaki skład mają te tabletki, to zapraszam na stronę Hairvity.

Przejdźmy teraz do samego działania, bo pewnie to Was najbardziej interesuje. Pierwsze co zauważyłam, to to, że moje włosy zaczęły szybciej rosnąć. Znacznie wydłużyły się moje 'baby hair' koło czoła i szyi. Pojawiło się też kilka nowych malutkich włosków. Nie mierzyłam włosów przed i po kuracji, ale sądzę, że jest to pewnie różnica około 2-3 cm w długości. Jak na moje włoski to całkiem sporo. Jednak nie zależało mi najbardziej na ich wzroście. Bardziej zwracałam uwagę na kondycję. I tutaj się również nie zawiodłam - włosy po około 2 tygodniach stały się gęstsze (wizualnie i w dotyku). Z czego ogromnie się ucieszyłam, bo odkąd pamiętam miałam słabe, rzadkie włosy. Następnie zauważyłam, że są one bardziej lśniące i lepiej się układają. Natomiast nie stały się one mocniejsze, wypadało mi ich tyle, co zwykłe, ani mniej, ani więcej. Widać natomiast, że są wzmocnione, troszkę odbudowane i bardziej zdrowe. Nie zauważyłam jednak jakiejś wielkiej zmiany w wyglądzie samych końcówek. Są dalej rozdwojone, ale lepiej się układają i w końcu nie wywija mi się każdy kosmyk w inną stronę. 

Czas na minusy, bo i takie znalazłam. W zasadzie jedynym i dość ważnym minusem ode mnie jest to, że parę dni po rozpoczęcia kuracji zaczęły mi pojawiać się coraz to nowe wypryski na twarzy. Nie powiem, że nie mam problemu z wypryskami i trądzikiem, ale zazwyczaj pojawiały się one u mnie umiarkowanie. Tak, że mogłam to przeżyć i jakoś je zatuszować. Dość szybko się goiły z natury. Wyskakiwały tylko na nosie i brodzie. Jednak w ciągu całej tej kuracji nie zauważyłam ani chwili odstępu od wyprysków, pojawiały mi się one dość często w porównaniu z tym, co było wcześniej. Nie goiły się też tak szybko, jak kiedyś. Zaczęły też wyskakiwać w dość dziwnym dla mnie miejscu - na policzkach. Nie możliwe jest to, żeby po czymś innym zaczęły mi wyskakiwać krostki, bo nic nie zmieniłam w swojej diecie, na zażywałam też - oprócz tych tabletek - żadnych innych. Wniosek więc nasunął mi się sam. Tym bardziej, że tuż po zakończeniu kuracji ten problem zniknął, jak ręką odjął. Byłam w szoku, bo do ostatniego dnia nie byłam w stu procentach pewna, że mnie po nich wysypuje. Znalazłam przyczynę i bardzo się z tego cieszę. Warto dodać, że oprócz pojawiających się wyprysków, nie zauważyłam żadnych innych minusów.

Co do polepszenia kondycji paznokci, czy skóry - nie zauważyłam różnicy. Oprócz oczywiście nieprzyjaciół na twarzy. Paznokcie nadal mi się rozdwajają, tak jak wcześniej. Nic się nie zmieniło.

Podczas trwania całej kuracji nie zmieniłam też nic w swojej pielęgnacji włosów. Szampon cały czas ten sam, czasami maska lub odżywka do włosów. Nic poza tym.

Podsumowując: warto? Jak dla mnie tak. Nawet mimo tego incydentu z niedoskonałościami, bo moje włosy naprawdę stały się gładsze, gęstsze, bardziej miękkie i lśniące. Przestały się puszyć i elektryzować. Jestem zachwycona ich wyglądem. Co do samych wyprysków - być może ja nie mogę przyjmować któregoś ze składników zawartych w kapsułkach, lub jest to dla mnie po prostu za duża dawka witamin na raz. Może mój organizm jest na te składniki za wrażliwy. Tak przypuszczam. Nie mniej cieszę się, że mogłam przetestować ten nutrikosmetyk i wyrazić swoją opinię na jego temat. Jeżeli nie jesteście np. uczuleni na którykolwiek ze składników i zastanawiacie się czy kupić, to mogę Wam polecić. 

Tutaj dołączam jeszcze zdjęcia z przed i po kuracji. Może nie widać jakiejś kolosalnej różnicy na pierwszy rzut oka, ale uwierzcie mi, że zmiana jest ogromna. Końcówki wydają się być bardziej scalone, odżywione i mniej zniszczone. Włosy mogą wyglądać na 'skołtunione', ale tak nie jest. Oba zdjęcia zostały zrobione tuż po moim umyciu i wysuszeniu włosów, może stąd ten efekt. Szkoda, że reszty zalet za bardzo nie widać. Będziecie musieli mi uwierzyć na słowo :)

Przed:


Po:





Zapraszam bardzo serdecznie na stronę HAIRVITY. Znajdziecie tam jeszcze więcej informacji na temat tego produktu. Buziaki :*

P.S. Tak, ten post już się pojawił na moim blogu na chwilkę - przez przypadek (złe kliknięcie i bach). Często piszę posty z wyprzedzeniem i ten był jednym z nich. Musiałam go opublikować ponownie, ponieważ nie był wtedy jeszcze w całości gotowy. Musiałam go dopełnić m.in. zdjęciami i moimi odczuciami. Przepraszam Was za zamieszanie. Teraz post jest już w całości taki, jaki miał być :)


20 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. oo jestem ciekawa jak u Ciebie się sprawdzi! :)

      Usuń
    2. pokładam w nim spore nadzieje, poprzeczkę ma wysoko ustawioną;)

      Usuń
  2. ja nie lubię stosować takich kapsułek itp. :) według mnie to dla mnie tylko efekt na chwilę

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że widzisz różnicę, choć ten wysyp to nie fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bałabym się jednak pojawienia niedoskonałości. =/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no trzeba ich używać z rozsądkiem i obserwować jak nasz organizm reaguje :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. może u Ciebie lepiej by się ten specyfik sprawdził :)

      Usuń
  6. Właśnie je łykam, ale po 3 tygodniach nie widzę powalających efektów. Coś tam daje, ale po tylu pozytywnych opiniach spodziewałam się znacznie więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja po 2 tygodniach już widziałam dużą poprawę, minusem oczywiście były te niedoskonałości ;/

      Usuń
  7. I ja nie łykam żadnych suplementów, generalnie nie widzę potrzeby. Ale fajnie, że u Ciebie się sprawdziły:) Do zobaczenia na Beauty Flash:)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo mi pomogłaś tą recenzja :) jestem w trakcie zażywania pierwszego opakowania i od pewnego czasu zauważyłam że wyskakują mi krostki, wcześniej nie miałam tego problemu, dlatego też bardzo mnie to zaniepokoiło ;/ teraz już przynajmniej wiem dlaczego tak się dzieje :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. dziękuję za recenzję, która bardzo mi się przydała ;) problem z krostkami też mi doskwiera, teraz już wiem jaka jest przyczyna ;) dziękuję i pozdrawiam ;);)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz serdecznie dziękuję :) Zostaw adres swojego bloga, a ja z pewnością go odwiedzę. Zachęcam także do obserwowania - będzie mi bardzo miło! :)