26 wrz 2014

Usamodzielnienie, związek na odległość i garść myśli.

Hej :) Dzisiaj bez recenzji, będzie za to trochę nowinek z mojego prywatnego życia oraz trochę przemyśleń. 1 października zaczynam studia w Krakowie. Przeprowadzam się z mojego rodzinnego miasta Przeworska do Krakowa. Nastąpi to już w tą niedzielę i sama nie wiem co mam o tym myśleć. Z jednej strony bardzo się cieszę, z drugiej - trochę denerwuje i obawiam różnych rzeczy. Ale wiem, że to musi nastąpić, tym bardziej, że tak długo na to czekałam. Niestety mój chłopak nie będzie ze mną w Krakowie przez pierwszy rok studiów. Jest to dla mnie nowa sytuacja. Związek na odległość ? Jakkolwiek to brzmi, nie przeraża mnie już wcale. Przekonałam się, że nie warto kończyć tego tylko dlatego, że nie będzie 2 osoby przy nas przez cały czas. Trzeba spróbować, żeby potem nie żałować, że się nie spróbowało. Ja zaryzykuję i spróbuje związku na odległość. W dzisiejszych czasach jest dużo form komunikacji międzyludzkich: Skype, SMS, rozmowy przez telefon, E-maile, gg itd, itp. No i poza tym spotkania co jakiś czas (przynajmniej w moim wypadku). Bałam się tego cholernie, bo od kiedy pamiętam zawsze razem. Nierozłączni. A teraz życie wystawia na próbę nasz związek. Zaufanie jest tu mega ważne i chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego. Przydaje się też nadzieja. Nadzieja na lepsze jutro, na poprawę czegokolwiek. Wiara jest również bardzo ważna. Trzeba wierzyć w to, że wszystko się ułoży, że będzie dobrze i złe chwile miną. Bo w końcu po nocy wstaje dzień, lub po deszczu pojawia się tęcza. Jak kto woli. Musi być przez chwile źle, żeby potem było dobrze. Takie jest życie i nikt tego nie zmieni. A więc mamy wiarę i nadzieję ... I najważniejsza cnota, jeżeli chodzi o związki i ogólnie ... Miłość. Darzymy miłością osoby, dajemy im nasze serce. Dajemy kawałek, a nawet całego siebie. To jest piękne. Najpiękniejsze uczucie i najwspanialsza cnota. Ja poznałam swojego chłopaka w 1 klasie gimnazjum i od tamtej pory z nim tworzę związek. Kocham go bezgranicznie, dlatego nie straszny mi związek na odległość. Bo w życiu trzeba spróbować wszystkiego. Podejmować ryzyko. Mam nadzieję, że ryzyko się opłaci i w końcu będziemy bliżej siebie. Na razie najlepszym dla nas sprzymierzeńcem jest czas. Czas nie tylko leczy rany, ale i uodparnia nas wewnętrznie. Przynajmniej mnie. Jeżeli związek jest silny to przetrwa wszystko. Ja wierzę, że dam radę. O, przepraszam ... Damy radę ! Musimy. Trzeba mieć do tego trochę dystansu i patrzeć na to trzeźwym okiem. Ja tak robię. I to mi pomaga. Wszystko w końcu kiedyś musi się ułożyć. Nie ma innej opcji. Jak widać, czasami za dużo myślę, ale spisując to wszystko co siedzi mi w głowie jest chyba dobre. W chwilach słabości wracam do tego dnia, tej godziny, tego bloga i tego posta. I czytam. To mnie uspokaja i podnosi na duchu. Przecież zawsze mogło być gorzej - powtarzam. Bo mogło. Nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia. I o tym trzeba pamiętać. Ja pamiętam, a Ty ?


So much to do, so much to see
So what's wrong with taking the back streets
You'll never know if you don't go
You'll never shine if you don't glow 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za każdy komentarz serdecznie dziękuję :) Zostaw adres swojego bloga, a ja z pewnością go odwiedzę. Zachęcam także do obserwowania - będzie mi bardzo miło! :)