11 kwi 2016

Projekt DENKO #1


Hej :) Dzisiaj pierwszy post z serii 'Projekt denko'. Pokażę Wam jakie kosmetyki zużyłam (zdenkowałam) w poprzednim miesiącu - marcu :) Są to dwa, różne peelingi do twarzy:
  • Peeling przeciwtrądzikowy z firmy Isana (young). Jest to produkt przeznaczony do skóry tłustej i mieszanej. Jego cena to około 7 zł w Rossmanie. Pojemność to 100 ml. Ma pomagać w pozbyciu się martwego oraz zrogowaciałego naskórka, usuwać nadmiar sebum i inne zanieczyszczenia. W efekcie skóra ma mieć lepszy wygląd. 
Powiem Wam, że za taką cenę warto było go kupić. Zawiera czerwone mikrogranulki, które pomogły mi dobrze oczyścić skórę. Natomiast czy pomaga zapobiegać trądzikowi? Szczerze to średnio. Pomógł w małym stopniu, ale bardzo dobrze mi się go używało i przez to cały marzec był moim ulubieńcem. Kupiłabym go ponownie. Wam też mogę go polecić jeżeli chcecie dobrze oczyścić skórę, a nie macie wielkiego wysypu trądziku na twarzy, bo jak już wspomniałam - na sam trądzik i jego zapobieganie - nie zdziała cudów. Nie mniej warto przetestować :)







  • Peeling enzymatyczny ulga z firmy Ziaja - jest przeznaczony do skóry wrażliwej, jego pojemność to 60 ml i kosztuje około 9-10 zł np. w Auchan (w Rossmanie nie mogłam go dorwać). Nie jest to już peeling mechaniczny jak w przypadku Isany, ale enzymatyczny, czyli ma delikatnie złuszczać komórki naskórka przy pomocy enzymów w nim zawartych. W tym przypadku jest to papaina - enzym roślinny, oprócz tego zawiera jeszcze glicerynę, alantoinę, prowitaminę B5, antyleukinę z algi. Jest to preparat hypoalergiczny, bezzapachowy, przezroczysty, o konsystencji żelu, nie zawiera barwników, silikonów i olejów mineralnych. Ma wygładzać, nawilżać, zmiękczać skórę, ułatwiać wnikanie substancji aktywnych, wzmacniać skuteczność pielęgnacyjną. 
Kupiłam go, ponieważ wiele osób mi go polecało. Chciałam zobaczyć czy i u mnie zdziała cuda. Niestety, nie zdziałał. Wiecie doskonale, że Ziaję uwielbiam i mogłabym mieć kosmetyki tylko tej marki, ale ten peeling to jakiś niewypał (przynajmniej dla mnie). Nic z moją skórą specjalnego nie zrobił, oprócz tego, że troszkę ją wygładził i nawilżył. Zaraz po nałożeniu czułam lekkie pieczenie na twarzy. Nie wiem, czy powinno się tak dziać, skoro jest to produkt do skóry wrażliwej, a ja bardzo wrażliwej skóry nie mam. Więc kolejny minusik. Nie zauważyłam jakiejś wielkiej poprawy wyglądu mojej skóry. Jak dla mnie - nic nie zrobił i wydałam pieniądze na marne. Natomiast jest coś, za co mogę go pochwalić - że nie zawiera barwników ani silikonów. Za to plus, ale raczej nie kupiłabym go ponownie. 





I to tyle :) Mam nadzieję, że spodobał Wam się ten post i porównanie tych dwóch peelingów. Z pewnością ten z firmy Isana kupię ponownie, natomiast Ziaję sobie odpuszczę. A może Wy macie jakieś sprawdzone peelingi mechaniczne lub enzymatyczne do twarzy? Albo używałyście tych i macie inne zdanie ? Podzielcie się opiniami, z chęcią je poznam. Pozdrawiam :)
PODPIS

4 komentarze:

  1. Jeśli chodzi o produkty pielęgnacyjne z isany to przyznam się szczerze że się ich boje używać, olejek do kąpieli z tej firmy zrobił mi straszną krzywdę jedynie z tej firmy używam produkty do włosów. Ale żadnego z tych dwóch peelingów nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serio? właśnie chciałam się na ten olejek do kąpieli pokusić :D

      Usuń

Za każdy komentarz serdecznie dziękuję :) Zostaw adres swojego bloga, a ja z pewnością go odwiedzę. Zachęcam także do obserwowania - będzie mi bardzo miło! :)