28 wrz 2016

Liebster Blog Award

Hej :) Niedawno zostałam nominowana przez Sianowłos i autorkę bloga Testowania Czas do Liebster Blog Award. Dziękuję im bardzo za to i zostawiam Wam linki do ich blogów: Testowania Czas i Sianowłos. Muszę przyznać, że pierwszy raz biorę udział w takim przedsięwzięciu i bardzo się cieszę, że zostałam nominowana. Dzięki temu, będziecie mogli chociaż trochę lepiej mnie poznać. Zaczynamy!

Zasady LBA:
„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Po przyjęciu LBA należy odpowiedzieć na 10 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 10 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. Obowiązkiem jest też wklejenie znaku LBA do wpisu."  




Teraz czas na pytania.
Najpierw pytania od Sianowłos:

1. Osoby, które Cię inspirują?
Może jestem dziwna, ale nie będą to osoby popularne ani żadni celebryci. Inspirują mnie najbliżsi mi ludzie, rodzina i przyjaciele. To dzięki nim w mojej głowie rodzi się wiele nowych pomysłów i mam motywacje, żeby później je realizować. 

2. Jakie masz pasje? 
Moją największą pasją jest oczywiście prowadzenie mojego bloga, oprócz tego fotografia i mało kto o tym wie, ale również taniec i śpiew :)

3. Jakie cechy cenisz w ludziach?
Wrażliwość, odpowiedzialność, empatia, niezależność, zdecydowanie, szczerość. To te najważniejsze.

4. Co sprawia Ci ogromną radość?
Zatracanie się w pasjach. Uwielbiam patrzeć jak coś, co stworzyłam własnymi rękami, własną pracą osiąga jakiś sukces i podoba się ludziom. Przykładem może być mój blog, którego stworzyłam (i nadal tworzę) całkiem sama, nikt mi nie pomaga ani od strony graficznej, ani strony merytorycznej.

5. W jaki sposób osiągasz swoje cele?
Najważniejsza jest motywacja. Gdy już ją mam to małymi kroczkami i powoli... ale dążę do celu :)

6. Co najbardziej w sobie lubisz?
To, że stałam się niezależna i bardziej odpowiedzialna. Przestałam w końcu przejmować się tym, co pomyślą lub powiedzą inni. Robię swoje i jestem z tego bardzo zadowolona. W końcu żyje się tylko raz. Nikt za nas życia nie przeżyje i własnych marzeń też nie spełni.

7. Ulubione jedzenie?
Włooooskieee! Pizza, lasagne, makarony. Uwielbiam! <3

8. Najlepszy według Ciebie kosmetyk wszechczasów to?
Ojj nie mogę chyba wymienić jednego, jest ich zbyt wiele :) Jednak gdybym miała wymienić jedną firmę, lub markę kosmetyczną, zdecydowanie byłaby to Ziaja <3

9. Skąd pomysł na prowadzenie bloga?
Zaczęłam prowadzić blogi w wieku 10 lat i najpierw prowadziłam je z przyjaciółkami. W końcu jednak zdecydowałam się założyć swojego pierwszego, własnego bloga. I tak się zaczęło :) 

10. Książka, lub film, które polecasz z całego serca.
Bardzo spodobał mi się film Sucker Punch - ciekawy, lecz nie oczywisty. Ogólnie jestem wielką fanką horrorów, a moimi ulubionymi są: Silent Hill, każda część Piły, no i oczywiście Obecność (pierwsza i druga część). 

A teraz pytania od Testowania Czas:

1. Kariera czy rodzina?
Zdecydowanie rodzina, to ona mnie inspiruje i motywuje do działania :)

2. Twoja pasja?
Oczywiście blog, uroda, moda, taniec, śpiew i fotografia.

3. Koszmarna potrawa z dzieciństwa?
Nie przypominam sobie żadnej konkretnej potrawy :)

4. Obowiązek w domu, który sprawia Ci przyjemność?
Zdecydowanie robienie prania! Uwielbiam!

5. Samochód, rower czy komunikacja miejska?
Kiedyś rower, ale odkąd mieszkam w Krakowie zdecydowanie komunikacja miejska.

6. Zakupy w sklepie stacjonarnym czy internetowym?
Od jakiegoś czasu bardziej wolę robić zakupy w sklepie internetowym.

7. Jak najczęściej spędzasz weekendy?
Ja, chłopak, jakiś film i dobre jedzenie <3

8. Skąd czerpiesz tematy na nowe posty?
Moją motywacją i inspiracją jest rodzina i przyjaciele.

9. Czym robisz zdjęcia do bloga i w jakim programie je obrabiasz?
Od jakiegoś czasu zdjęcia na bloga robię pożyczoną lustrzanką Nikon D3100, natomiast będę musiała ją niedługo oddać i wtedy zdjęcia będę robić telefonem, lub moim zwykłym aparatem cyfrowym. Obrabiam zdjęcia w Photoscape i czasami w Pixlr o matic.

10. Co daje Ci Twój blog?
Ogromną radość z każdym nowym obserwatorem i komentarzem. 

11. Kogo nominujesz do Liebster Blog Award 2016?

Nominuję:
1. http://aneczkablog.blogspot.com
2. http://pokochaj-mysi-blond.blogspot.com
3. http://swiatkosti.blogspot.com
4. http://womenspassions.pl
5. http://yasinisi.blogspot.com
6. http://charlizerose.blogspot.com
7. http://double-identity.blogspot.com
8. http://catkrm.blogspot.com
9. http://czerwonafilizanka.blogspot.com
10. http://lakierkowo.blogspot.com
11. http://justine145.blogspot.com

Pytania ode mnie:
1. Jaki jest Twój ulubiony zespół muzyczny bądź wokalistka/wokalista?
2. Jakie masz zainteresowania?
3. Dlaczego prowadzisz bloga? Co Cię do tego skłoniło?
4. Co jest Twoją motywacją w prowadzeniu bloga?
5. Czy ktoś z Twoich bliskich wie, że prowadzisz bloga? Jeżeli tak, to jaka jest ich reakcja.
6. Ulubiony cytat?
7. Jak spędzasz czas wolny?
8. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk?
9. Czy chciałabyś, żeby prowadzenie bloga stało się Twoją pracą?
10. Gdzie chciałabyś zamieszkać w przyszłości?
11. Jestem szczęśliwa, gdy ...


Jeszcze raz dziękuję za nominację. Blogerki, które już brały udział w LBA, a zostały przeze mnie wyżej wymienione - mają z głowy i nie muszą tego robić :) Buziaki :*


24 wrz 2016

Moje zamówienie z WISH

Hej  :) Słyszeliście kiedyś o stronie wish.com? Jeżeli nie, to w dzisiejszym poście postaram się Wam wyjaśnić co to jest, do czego służy i pokazać moje zakupy zamówione właśnie za pośrednictwem tej strony. Zapraszam!

Zacznijmy od tego, co to w ogóle jest. Jest to strona, na której możemy kupić przeróżne rzeczy w niskich cenach z dostawą do domu. Znajdziemy tam prawie wszystko: ubrania, buty, kosmetyki, biżuterię, elektronikę i wiele innych rzeczy. Produkty dostępne oczywiście dla kobiet, mężczyzn, jak i dzieci. Takie małe centrum handlowe w naszym komputerze, czy komórce (o czym powiem później).


Co zrobić, żeby zacząć kupować? Najpierw trzeba założyć sobie konto na stronie. Ważne: warto pamiętać, że płatność odbywa się tylko i wyłącznie kartą i w razie jakichś problemów z paczką, pieniądze zostają nam od razu zwrócone na kartę. Po założeniu konta, zalogowaniu się możemy już spokojnie kupować. Warto zauważyć, że im droższa rzecz, tym koszt przesyłki większy. Jeżeli znajdujemy produkt za 4 zł, to koszt przesyłki również będzie za 4 zł, bo to najmniejsza (tak sądzę) cena za przesyłkę. Ale ogólnie - produkty na stronie nie należą do drogich.  Warto zauważyć, że Wish umożliwia śledzenie przesyłki z naszego konta na stronie. W każdej chwili możemy sprawdzić, gdzie obecnie przesyłka się znajduje i jak długo jeszcze będziemy musieli na nią czekać. Rzeczy te przychodzą do nas najczęściej z Chin, przez co na przesyłkę czeka się około miesiąca. Ale na tym to polega. My zamawiamy za niską cenę, ale dostajemy produkt dopiero po około miesiącu. 


Możemy również zainstalować sobie (tak jak ja) aplikację Wish na telefon. Dla mnie jest to wygodniejsza forma, bo w każdej chwili mogę sobie poprzeglądać (o ile mam dostęp do internetu), co jest ciekawego i od razu zamówić. Świetna sprawa, gdy np. jesteśmy w podróży i się nudzimy. Wiem, że jest dostępna wersja Wish na Androida i na Microsofta, więc pewnie większość z Was może sobie ją zainstalować. Na moim telefonie mam polską wersję językową, jednak opisy produktów są po angielsku. Znajdziecie tam również opinie innych użytkowników o danym produkcie - mogą one być napisane w różnych językach. Dla mnie na plus, gdy się zastanawiam, czy warto  coś kupić. Wtedy czytam opinie i dokonuje wyboru. Tyle o stronie i apce. Czas na moje (już nie pierwsze) zakupy stamtąd. 


1. Czarna kosmetyczka z oczami. Przesyłka szła do mnie najdłużej, bo aż miesiąc. Ale dotarła. Zapłaciłam za nią 8 zł - 4 zł za nią i 4 zł za przesyłkę. Jest całkiem ok. Nie spodziewałam się czegoś innego za tą cenę. Dodatkowo ma słodkie futerko przy zamku.


2. Zestaw 24 pędzli w opakowaniu. Rzecz, przez którą w ogóle zrobiłam tam zakupy. Przyszły do mnie jako drugie z tych 3 rzeczy. Chyba po 2, albo 3 tygodniach. Nie pamiętam dokładnie. Cena nie była wysoka, bo chyba tylko 32 zł za pędzle z przesyłką. 24 zł - pędzle, 8 zł - przesyłka.  Jak za 24 pędzle w dodatku już w opakowaniu - bardzo tanio. Wiadomo, nie są to oryginalne pędzle jak np. z Hakuro, ale na próbę chciałam zamówić i przetestować. 












3. Ostatnią rzeczą była maska a 'la Pilaten. I tutaj się troszkę zawiodłam, ponieważ na zdjęciach była to maska z Pilatenu, i taką tez chciałam, natomiast przyszło coś chińskiego na jej wzór. Jednak nie odsyłałam jej - przetestowałam. Jest to maska, która ma walczyć z naszymi zaskórnikami na twarzy, wyrywać je. I powiem Wam, że dała sobie radę. Ja najpierw zrobiłam parówkę na twarz a potem ją nałożyłam, głównie na nos. I dała radę. Oczywiście nie usunęła wszystkich zaskórników, ale większość, a sama skóra była po niej bardzo gładka. Trzeba nakładać dość grubą warstwę, żeby lepiej zadziałała i żeby można było ją spokojnie oderwać (przez co z jej wydajnością może być różnie, ale nie używam jej często, więc na chwilę powinna mi posłużyć). Ogólnie na razie jestem na plus. Zapłaciłam za nią 12 zł - 8 zł za maskę, 4 zł na przesyłkę. Uważam, że całkiem spoko cena, w porównaniu do cen podobnych masek np. na Allegro.





I jak Wam się  podobają moje zakupy? Co Wam przypadło najbardziej do gustu? Piszcie, chętnie poczytam Wasze komentarze :) Buziaki :)

P.S. Zapraszam na fanpage bloga. Będę bardzo wdzięczna za każde polubienie :)


20 wrz 2016

Zdjęcia - natura - Krynica-Zdrój - część II

Hej :) Dzisiaj druga część zdjęć natury mojego małego, lipcowego urlopu z Krynicy-Zdroju. Jeżeli nie widzieliście części I, to zapraszam tutaj. Przy okazji muszę się też pochwalić - jak wiecie 12 września skończyłam 21 lat, natomiast 13 września mój towarzysz życia skończył 22 lata. Zawsze mnie to śmieszy, że mamy urodziny dzień po dniu. Wygląda na to, że nieźle się dobraliśmy. A tymczasem zapraszam do oglądania! 











Muszę przyznać, że mi te zdjęcia bardzo przypadły do gustu. A Wam jak się podobają? Buziaki :*

P.S. Oczywiście zapraszam na fanpage bloga. Będzie mi bardzo miło, jak zajrzycie :)



16 wrz 2016

HAUL cz.I: cotton balls, Isana, Kolastyna, Nivea

Hejo! Dzisiaj w dalszym ciągu post z haulem, ponieważ bardzo je lubicie :) Podzieliłam go na 2 części, bo tak będzie wygodniej przeglądać. Zapraszam! 

1. Mus do mycia ciała pod prysznic Nivea z pielęgnującymi olejkami. Jest to zupełna nowość. Byłam go ciekawa i w końcu się na niego skusiłam. Kupiłam go na promocji w Auchan za 8,99 zł. Były dostępne 3 wersje tego produktu, ja jednak zdecydowałam się na olejki. Nie mogę na razie za dużo o nim powiedzieć, ale jest na pewno fajną alternatywą dla zwykłych żeli pod prysznic. 



2. Krem-żel Energy Touch z Kolastyny. Krem matujący skierowany do cery tłustej i mieszanej. To jest moje drugie opakowanie. Pierwsze kupiłam w Rossmannie za jakieś 7 zł (cena na do widzenia - z tego powodu już go nie ma). Ten kupiłam w Biedronce za niecałe 7 zł.  Bardzo się ucieszyłam jak go zobaczyłam, bo świetnie mi się sprawdzał. Dodatkowo ma przyjemny zapach. I działa - matuje, tak jak matować powinien, ale nie wysusza. Mogę zdecydowanie polecić!




3. Olejek pod prysznic Isana z natłuszczającymi olejkami z soi i słonecznika. Zawiera pantenol i witaminę E. Skierowany do skóry suchej i wrażliwej. Ma bardzo przyjemny zapach. Upolowałam go na promocji w Rossmannie za niecałe 6 zł! 



4. Żel myjący z kwasem owocowym z Isany. Skierowany do skóry mieszanej i zanieczyszczonej. Kosztował około 7zł w Rossmannie, również na promocji. Zobaczymy, jak się mi sprawdzi. Na razie nie mogę o nim powiedzieć za dużo. 



I najlepsze na koniec!

5. Cotton balls z Biedronki! Musiałam się w końcu na nie skusić, bo już zaczynały mi się śnić po nocach :D Zdecydowałam się na wersję kolorystyczną z różem, miętą, bielą i szarością. Jestem w nich zakochana! Kosztowały niecałe 40 zł, więc według mnie zdecydowanie warto! Pięknie udekorowały pokój! Polecam!







I to koniec części pierwszej. Niedługo powinna pojawić się część druga. Buziaki :*



12 wrz 2016

Dzisiaj kończę 21 lat ...

Hej :) Dzisiaj jest dla mnie szczególny dzień, bo dokładnie o godzinie 10:20 skończę 21 lat! Tak, to już 21 latek. Dwa lata temu pisałam posta o moich 19 urodzinach, a tu już 21. Bardzo szybko to zleciało. I wiele się zmieniło - głównie na lepsze. Stałam się bardziej niezależna, odpowiedzialna i przestałam aż tak bardzo przejmować się tym, co myślą inni. Wzięłam sprawy w swoje ręce i zaczęłam spełniać marzenia! Dla mnie to już wielki sukces. 
Oczywiście dalej nad sobą pracuję, chcę być jeszcze lepsza i lepsza. Oby mi się to udało :) Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem szczęśliwym człowiekiem. To jest dla mnie najlepszy prezent, jaki mogłam dostać od życia.


7 wrz 2016

Uczulenie po Effaclar Duo + ?!

Witam wszystkim :) Na wstępie muszę zaznaczyć, że post ten powstał pod wpływem moich ostatnich 'doświadczeń' z kremem Effaclar Duo + i może być trochę 'chaotycznie' napisany, jednak chciałam Wam jak najszybciej napisać tą recenzję. Ale do rzeczy... W  kwietniu pojawił się post z zestawem Effaclar. Jeżeli jeszcze nie widziałyście/widzieliście to zapraszam do zaglądnięcia tutaj. Od tamtego momentu zaczęłam używać i kremu i żelu. Żel od początku był dla mnie super i jest nadal, więc nie będę się tutaj nad nim rozwodzić. Przejdźmy do tematu kremu ... Pierwsze co zauważyłam, to to, że krem sam w sobie jest bardzo lekki, prawie bezzapachowy, nie pozostawia tłustej warstwy - ogólnie bardzo przyjemny w użyciu. Chcąc być hardkorem - za pierwszym razem nałożyłam go na całą twarz. Jak się szybko okazało - to był błąd. Nałożony krem zaczął mi się rolować/złuszczać - nie wiem dokładnie jak to nazwać. W każdym razie po przejechaniu dłonią po twarzy, na palcu pozostał wyschnięty, zrolowany krem. Już wtedy wiedziałam, że nie mogę go używać na całą twarz, tylko na pojedyncze zmiany/grudki/zaskórniki/wypryski. Tak też później robiłam. Nakładałam go bardzo niewiele - punktowo, na pojedyncze zmiany. Wtedy problemów z nim żadnych nie było, a sama ja byłam z niego zadowolona, bo moje wypryski stawały się bledsze i szybciej się goiły. Pomyślałam - ujarzmiłam bestię. Jak się później okazało, bardzo się myliłam... Nadszedł czas, gdy próbka z zestawu zaczęła mi się kończyć. Pozostała sama końcówka. Wycisnęłam resztkę kremu - jak na resztkę było go dość sporo. Nałożyłam tylko na zmiany, nie na całą twarz (mądrzejsza o poprzednie doświadczenie). Po niedługim czasie poczułam pieczenie w okolicach, na które nałożyłam krem. Na początku nie przejęłam się tym jakoś, bo czasami troszkę mnie zmiany po nim piekły, ale bardzo mało, poza tym miałam pewność, że działa. Tego dnia piekło cholernie, coraz bardziej i bardziej. W końcu nie wytrzymałam ... Podeszłam do lustra i co zobaczyłam? Siebie buraka - dosłownie i w przenośni. Prawie całą twarz (oprócz czoła, bo tam kremu nie nakładałam) miałam czerwoną, mocno podrażnioną, a krem znowu zaczął mi się rolować po przejechaniu palcem. Dramat totalny. Zmyłam go szybko wodą, nałożyłam krem łagodząco - nawilżający i pomogło. Skóra się uspokoiła, a ja poczułam ulgę. Później poczytałam trochę o uczuleniach po tymże kremie - mało kto pisał, że miał podobny problem do mojego, jednak już wiedziałam dlaczego skóra tak na niego zareagowała. Okazało się, że tego kremu nałożyłam stanowczo za dużo! Za dużo, za grubo - po prostu źle ... Chciałam pozbyć się już ostatków z opakowania, wyrzucić stare opakowanie i zacząć używać nowego (tak, kupiłam ponownie ten zestaw, bo mimo wszystko dobrze mi się sprawdził). Przez to nałożyłam go za dużo! Należało go nałożyć tylko odrobinkę. Malutko. Byłam wtedy wielkim burakiem - już nie dosłownie, ale w przenośni, bo zamiast nałożyć troszeczkę i cieszyć się, że krem mi jeszcze na trochę starczy, to walnęłam za grubą warstwę i musiałam uporać się później z uczuleniem. Jedna wielka masakra. Teraz jestem mądrzejsza i chcę Was przed tym przestrzec. Nie nakładajcie go za dużo. Cieszcie się tym, że macie krem na dłużej i nie musicie kupować nowego opakowania. Rozsądnie, z umiarem, no i najlepiej nie na całą twarz! Tylko na pojedyncze wypryski. Nie popełniajcie takich błędów, jak ja. Szkoda żeby potem i Was skóra piekła, była mega czerwona i podrażniona. Tak jak wcześniej wspomniałam, zestaw kupiłam ponownie - i to samo w sobie jest chyba dobrą rekomendacją. Ale uważajcie. Wszystko z umiarem i głową. Ten post napisałam dla Was ku przestrodze. Mam nadzieję, że kogoś 'uratuję' :) Jestem ciekawa jak Wam jak się sprawdza/sprawdził ten krem? Miałyście/mieliście podobne doświadczenia? Buziaki :*

Żel:


Krem:



Zestaw:




P.S. Przepraszam za kiepską jakość zdjęć, ale nie miała wtedy dostępu do aparatu i robiłam je telefonem. 

P.P.S. Zapraszam bardzo serdecznie na nowo założonego fanpage bloga. Link znajdziecie tutaj.

P.P.P.S. Niedawno wybiło na tym blogu 100 obserwatorów - bardzo za to Wam dziękuję! Bez Was nie miałabym tyle motywacji. Jesteście wielcy! <3