24 lip 2016

FOOUPLE #2 - Tortilla w dwóch odsłonach

Hej:) Dzisiaj kolejny post z serii "Foouple". Tym razem będzie to tortilla w dwóch odsłonach: mięsna i wegetariańska. Pewnie dość łatwo się domyślić, że ta druga jest moja, ponieważ nie przepadam za mięsem :) Składniki do mięsnej to oczywiście mięso (w tym przypadku mielone, wcześniej prze nas przygotowane i doprawione), papryka, ser żółty, pieczarki (również wcześniej przygotowane), kukurydza oraz trochę sosu pomidorowego na spód. 


Teraz czas na moją wersję - wegetariańską. Użyłam kukurydzy, ogórka, papryki, mieszanki sałat oraz sera żółtego, którego nie widać na zdjęciu. Potem dołożyłam jeszcze troszkę sosu czosnkowego. I było pyszne! 


Później je zawinęliśmy w "rulonik" i w folię aluminiową, a następnie położyliśmy na chwilkę na patelnię, aby ser się rozpuścił. I to wszystko! Mam nadzieję, że spodobał się Wam nasz pomysł na tortille. Na zdjęciach widać, że użyliśmy kupnej tortilli, jednak od jakiegoś czasu robimy w domu własną, ponieważ jest bardzo prosta w przygotowaniu i dzięki temu możemy zaoszczędzić pieniądze. Do jej zrobienia potrzeba tylko mąki i gorącej wody! My dodajemy jeszcze siemię lniane, troszkę otrąb żytnich i pszennych oraz nasze ulubione przyprawy: bazylię, oregano, paprykę, sól i pieprz. Oczywiście dajemy ich tylko troszeczkę :) Polecam wykonanie takiej tortilli samemu w domu! Musicie mi uwierzyć na słowo, że świetnie smakuje, tym bardziej, że możecie dać do środka co tylko chcecie i na co macie ochotę! I to jest najlepsze w tym wszystkim! Muszę przyznać, że odkąd zaczęliśmy ją robić, to na stałe zagościła w naszym domowym menu. Polecam jeszcze raz i zachęcam do zrobienia! Smacznego!
PODPIS

21 lip 2016

Zdjęciowy post!


Hej :) Dzisiaj przychodzę do Was z postem typowo zdjęciowym. Udało mi się niedawno odkopać zdjęcia z okresu zimy 2015 roku. Tak wiem, że to było dość dawno, ale te zdjęcia za bardzo mi się spodobały, żebym miała je trzymać tylko dla siebie. Teraz chcę nadrobić zaległości :) Wszystkie zostały zrobione w Krynicy-Zdrój, natomiast te najpiękniejsze widoki - na Jaworzynie Krynickiej. Mam nadzieję, że Wam również się choć troszkę spodobają :) Miłego oglądania :)












PODPIS



9 lip 2016

HAUL kosmetyczny z ostatnich miesięcy!


Hej wszystkim! Tak wiem, dawno mnie tu nie było. Nieobecność moja spowodowana była tym, że trochę się u mnie pozmieniało: przeprowadziłam się do innego mieszkania, zdałam sesję i znalazłam pracę. Wszystko to pochłonęło mi zdecydowanie za dużo czasu. Ale już jestem. Wróciłam, mam wakacje i teraz posty będą pojawiać się częściej (mam nadzieję). A więc witam Was w pierwszym, wakacyjnym poście! Wiecie, że uwielbiam pisać dla Was haule kosmetyczne, dlatego dzisiaj też i taki przygotowałam! Zapraszam! :)

1. Szampon Dove Nourishing Oil Care. Kupiłam go, ponieważ był na promocji w Rossmannie i wtedy zapłaciłam za niego niecałe 10 zł. Już po pierwszym użyciu byłam zadowolona z jego działania, ponieważ pięknie wygładzał i nawilżał moje włosy. Mogę go serdecznie polecić!




2. Olejek pod prysznic z Nivea (Shower Oil Natural). Zawiera aż 55% naturalnych olejków i z niego jestem raczej średnio zadowolona. Ładnie pachnie i dobrze się pieni, a co do do nawilżenia - raczej gorzej niż średnie, ale lepsze to, niż nic. Kupiłam go na promocji w Kauflandzie za około 10 zł. 





3. Mydło pod prysznic żurawinowo - poziomkowe z Ziaja. Wiecie, że uwielbiam Ziaję i wszystkie ich kosmetyki. Dlatego też to mydło stało się moim ulubieńcem. Przede wszystkim dlatego, że ma przepiękny, słodko - owocowy zapach! Ponadto bardzo dobrze się pieni. Jego cena to około 7zł. 



4.  Nawilżająca pianka do golenia z witaminą C od Venus. Używam tej pianki już bardzo długo i do tej pory zużyłam co najmniej 7 opakowań. Jest świetna, zapach też jest super - słodki, a zarazem delikatny. Mogę serdecznie polecić. Koszt to około 8 zł.



5. Malinowy balsam do ciała z Isana. Zakochałam się w nim od pierwszego użycia, głównie ze względu na zapach (słodziutka malina), który dość długo utrzymuje się na skórze. Sam balsam jest ani nie za rzadki, ani nie za gęsty. Jego wchłanianie jest jednak średnie - trzeba się troszkę natrudzić, żeby go dobrze rozprowadzić i żeby nie pozostawił białej warstwy na naszej skórze. Mimo wszystko go bardzo lubię. Zapłaciłam za niego 10 zł - wydawało mi się, że to dużo jak za zwykły balsam, ale jest bardzo wydajny, więc to była dobra inwestycja.





6. Szampon wzmacniający Garnier Fructis - kupiłam go za 8 zł. Używam szamponów z serii Garnier Fructis już od bardzo dawna i miałam już chyba wszystkie rodzaje, jednak ten mnie rozczarował. Bardzo źle zadziałał na moich włosach. Musiałam się długo męczyć, zanim je dokładnie rozczesałam. Przesuszył mi je bardzo i od tamtej pory w ogóle go nie używam, dlatego nie mogę go polecić.



7. Spray do włosów bez spłukiwania Schauma od Schwarzkopf. Ta odżywka jest cudowna - świetnie się po niej rozczesuje włosy zarówno mokre, jak i suche. To już jest moje 2 opakowanie i wiem, że będą kolejne. Zapach też jest w porządku. Cena to około 10 zł. 


8. Zestaw kokosowa terapia skóry i zmysłów - mleczko pod prysznic + krem do rąk z Ziaja. Zapach całego zestawu po prostu powala - jest to słodki kokos (przez to nie wszystkim przypadnie do gustu). Mleczko po prysznic świetnie mi się sprawdza, dobrze się pieni i nawilża skórę. Kremu do rąk używam dość rzadko, ale mogę go polecić, bo bardzo dobrze nawilża dłonie. Cały zestaw kupiłam za niecałe 10 zł. 



I to był już cały haul. Jest tego trochę i jak widzicie postawiłam głównie na pielęgnację ciała i włosów. A wszystkim Wam życzę miłych, cudownych wakacji! Buziaki :*

P.S. Jest to już 100 post na tym blogu!
PODPIS